PIERWSZY RAZ W HISTORII SLALOMY ROZEGRAŁY SIĘ NA PYLONACH
W Turynie na OLIMPIADZIE najlepiej przygotowanymi zawodnikami byli Grzesiek Krzyzanowski i Tomek Kudaszewicz , a najlepiej wypadł Piotrek Trzyński. Szczególy były następujące: Ja dwa tygodnie przed wyjazdem do Turynu – po powrocie z treningu u Adama Paski, na którym wykręcałem najlepsze czasy było to 36 s na koniczynie na pylonach— złamałem rękę latając w Białymstoku –MASAKRA – przez dwa tygodnie myślałem tylko o tym jak do gipsu podczepić sterówkę, gaz musiałem przełożyć do drugiej ręki. przeróbki pozwoliły pojechać do Włoch i zapowiadało się że będzie wszystko dobrze. Pierwszy trening i jedyny miał mi dać szansę wypróbowania zaczepu sterówki do gipsu i powrotu do najlepszej formy. Włosi wyznaczyli godzinę startów na 9 rano – super- ale ich szybkość działania opóźniła trening i wystartowaliśmy ok 12– była bardzo silna termika. Startuję i okazuje się że jest dobrze będę mógł walczyć o pudło muszę tylko uważać w trakcie podpinania do sprzętu ponieważ nie mam możliwości poprawienia się lewa ręka która jest przyczepiona mocnym rzepem do sterówki na stałe. Wszyscy zawodnicy lecą bardzo spokojnie uważając na bezpieczeństwo ale ja muszę potrenować i w połowie treningu na pełnej prędkości 2 m nad ziemią ostra terma i rotor za pylonem zakłada mi klapę która sprowadza mnie na ziemię — walę w glebę , rozbijam doszczętnie napęd i wykręcam kolejne dwa palce mały w prawej ręce i kciuk pod gipsem w lewe, myślę że to już koniec. Na szczęście Grzesiek pożycza mi swój zapasowy napęd i razem z Piotrkiem (Czarny) składają go do kupy i po chwili wsadzają mnie w nowy sprzęt- więcej treningów już nie będzie. Teraz to ja już nawet nie dam radę sam uruchomić silnika. Ciekawostka kolejne utrudnienia to:
- miękki kosz na którym nigdy nie latałem (przy starcie nie można dodawać gazu gdyż zakończyło by się to połamaniem kosza śmigła i pocięciem linek w skrzydle),
- śmigło kręci się w przeciwną stronę niż w moim napędzie co powoduje że łatwiej zakręcać w jedną stronę i jest to teraz przeciwna strona niż w treningach,
- moc nowego napędu i jego waga jest mniejsza od mojego — więc mam inne parametry skrzydło mniej dociążone,
- uprząż nie wyregulowana – co w pierwszej konkurencji po starcie skutkuje tym że siedzenie wchodzi mi za plecy zamiast pod dupę i lecę jak ukrzyżowany wygięty w łuk bo deska siedzenia wypchnęła mi lędźwie ,a mam łapać nogami piłki i trafiać do kosza, nie mam też mowy żeby wypchnąć spida.
Po tej konkurencji jestem na 16 miejscu z dużą stratą punktową a wchodzi tylko ośmiu.
I teraz czas na pozytywne latanie. – mam jeszcze trzy konkurencje koniczyna , lądowanie do celu i dragona czyli rzucanie taśmy . Wszystkie poleciałem tak jak trzeba i wskakuje na 5 miejsce — wreszcie super jestem a finałach.
Facet miał pecha dwa razy – pierwszy raz to podczas konkurencja nr 1 slalom z piłkami przed samym startem wiatr odwrócił się na tyle że dmuchał z tyłu i Grzesiek zaczął się przestawiać (gdyż miękki kosza nie pozwala pomagać silnikiem podczas startu) miał minutę do zgłoszenia startu natomiast sędzia machną chorągiewką wcześniej co dało sporą stratę , a drugi raz to już zupełny przypadek podczas łapania taśmy wyrzucona powinna się rozwinąć cała a Grześkowi urwała się i spadała jak kamień nie był w stanie jej dogonić do samej ziemi i to zaważyło, że nie zakwalifikował się do finałów i zakończył zawody na 10 miejscu – wielka szkoda!
FINAŁY: ja trafiam w parze na Piotrka. Lecimy i ja robię wielki błąd bo wykonałem cały slalom dokładnie odwrotnie jak w lustrzanym odbiciu i to że miałem lepszy czas nie miało już znaczenia– moja dyskwalifikacja– a Piotrek przechodzi dalej.
Teraz o Piotrku
Całą eliminację leciał bardzo dobrze i bez błędów, ale w finałach wiedział, że jeżeli ja czegoś nie zepsuję, to przegra (powodem było to że Piotrek w Polsce trenował tylko dwa tygodnie na tym skrzydle i nie miał szans się wlatać w sprzęt) i kiedy przeszedł dalej wydarzenia potoczyły się bardzo szybko. Postanowił polecieć na maxa. Wiedział, że ma szansę na medal, przycisną ile się da i niestety w trzecim zakręcie wykonał zbyt ostry manewr dostał klapę i spada na ziemię z ok. 2m.wysokości robiąc półtora salta. Piotrka zabiera karetka. Po chwili okazuje się, że jest cały chociaż mocno potłuczony. ZAJĄŁ CZWARTE MIEJSCE CHOCIAŻ MOGŁO BYĆ LEPIEJ – SZKODA!
Wyniki
- PIOTREK MIEJSCE CZWARTE
- TOMEK MIEJSCE SIÓDME
- GRZESIEK MIEJSCE DZIESIĄTE
