Czas na nowe wyzwania czyli nadchodzące Mistrzostwa Świata w Czechach. Moja złamana ręka wraca do formy i każdy tydzień działa na moją korzyść nowiutki Nukleon 29 już czeka, wózek nowa konstrukcja z silnikiem Simonini ma piękną moc ale osłona śmigła płata figle jest za słaba i jeszcze tydzień przed wyjazdem nie jest gotowa , trenuję na połamanym koszu co w locie nie ma znaczenia ale starty są koszmarne. Bardzo krótki czas na zmianę przyzwyczajeń sterowania z plasmy22 2d na Nukleona 29 bardzo mnie niepokoi, ale jadę do Czech naładowany pozytywną energią i nie mam mowy o jakichś ulgach dla konkurencji.
Na miejscu cała Polska reprezentacja pojawia się już kilka dni przed terminem i mamy czas potrenować na obcym terenie. Pogoda dopisuje zakładamy dodatkowe zbiorniki przelewowe najciekawiej wygląda sprzęt Jarka Balcerka i Piotrka Krupy dwa identyczne tandemowe wózki mają doczepione bańki od opryskiwaczy na samym szczycie kosza co wygląda trochę jak radiowóz lub karetka pogotowia i to w wersji bliźniaczej. Termika pozwala latać po całym terenie więc podciągamy umiejętności do ekonomii. Mój sprzęt dosyć nowy i tylko co dotarty, pokazuje rogi i nie chce zacząć mało palić – niedobrze- na szczęście pojawia się zapowiedziana już wcześniej ekipa serwisowa kadry ECEXTREME z Gdańska z całą przyczepką części i zakładamy nowy gaźnik, Rysio Żygadło pomaga go wyregulować i…– jest dobrze. Większe problemy na Krupa zaciera silnik i po nowe części musi jechać ponad tysiąc kilometrów w jedną stronę do Niemiec. Naprawiony silnik przez całą noc docierają mu chłopaki z ECEXTREME super bo na drugi dzień ruszamy. Pierwsze latanie i pierwsze emocje, podczas celności lądowania razem z Adamem Paską obserwujemy pozostałych zawodników i na naszych oczach czeska załoga PL2 wykonuje ostre nurkowanie za nisko uderzają dość mocno w nie wykoszoną część lotniska, dobijają się i w kierunku celności lądowania leci ale cały wózek jest ustawiony bokiem a w dodatku zboczyli z kursu i suną prosto na sędziów i oglądających zawodników, wszyscy się rozbiegli, widok jak na formule 1- przyziemiają, prawe koło się odrywa i w pięknej rotacji przelatuje obok nas a wózek jakimś fartem nie dachuje i po kilku metrach się zatrzymuje, wszyscy cali , ale jazda!!! Na szczęście reszta zawodów mija spokojnie i nie licząc lądowania w kukurydzy wyrwanych tyczek zwłaszcza przez monstrum niemca Gunnara (łamiąc tyczkę rozbił sobie owiewkę i śmigło).
Pecha mają Piotrek Trzyński Czarny i Mirek Chołownia którzy za mocno skręcają nowe silniki, zacierają i tracą cenne punkty. Warunki są dość wymagające, bo przez całe zawody wieje mocny wiatr od polskiej strony czyli od gór co daje stałą turbulencję. Złość bierze Sławka Turczewskiego który lecąc ósemkę ma najlepszy czas ale mija tyczkę, co daje sporo punktów karnych. Grzesiek Krzyżanowski wykręca numer i przylatuje z trasy 15 min po zamknięciu czasu twierdząc że nie słyszał tego na odprawie. Emilka Plak leci bardzo równo, lecz jej lądowanie do celu gdzie robiąc nurka i nie wyhamowuje skrzydła, przyziemia tuż przed piłką i zaczepia koszem o ziemię „zero punktów” a mogło być centro. Adam Paska ma pecha ponieważ w ostatniej konkurencji jego silnik traci moc na tyle że musi przerwać rozpoczęty slalom i ledwie jest w stanie utrzymać lot poziomy dolatuje do lądowiska na rzęsach – wizja lądowania w kukurydzy była bliska.
Krzysiek Romicki jako jeden z trzech pilotów zdecydował się wystartować na trasę w dniu kiedy warunki były bardzo złe – silny wiatr i turbulencja – jednak wrócił cały i zdrowy. Ja początkowo mam problemy z czeską mapą i kilka tasków lecę dość słabo – jestem niezadowolony, mylą mnie ścieżki polne które na mapie są dużo szersze niż drogi szutrowe. Czwartego dnia stwierdzam że jeżeli dadzą nam jeszcze jedną trasę z mapą to się powieszę. Okazało się że do końca zawodów codziennie lataliśmy mapę, na szczęście przyszedł dobry moment i wreszcie mapa stała się jasna. Na konkurencji nawigacja po linii krzywej z deklaracją prędkości było tak jak trzeba – 970 punktów, dodam że pierwszy był Andrzej Malkusz. Moje ulubione konkurencje czyli precyzja loty na slalomach są jeszcze przed nami. Ostatnie dni i rozgrywamy pięć różnych precyzji (a już myślałem że o nich zapomniano), które po kolei wszystkie wygrywam. Dwa dni przed końcem jestem drugi, a dzień przed wskakuję na prowadzenie. Wielkie emocje zaczynają sięgać zenitu żeby tylko nic nie zepsuć. Przede mną jeszcze slalom ósemka, pomimo mego uwielbienia do latanie tego typu konkurencji wcale nie chce mi się już lecieć zwłaszcza że nie trenowałem a nawet powiem więcej nigdy nie leciałem tej „ósemki”. Pełne skupienie i wirtualne wyobrażenie lotu. Startuję , w górze w holdingu na swoją kolejkę obserwuję rywali i widzę że czołówka leci bardzo dobrze więc nie ma wyjścia muszę lecieć na maksa. Wchodzę na slalom i pierwszą ósemkę kręcę z małą asekuracją, drugą jadę na maxa. Czy to wystarczy dowiem się na dole, ale po reakcji sędziów i publiki wskazuje na sukces, aż łezka w oku się zakręciła. Jestem pierwszy. Tak więc trudna praca i wiele wyrzeczeń zostały wynagrodzone w najlepszy możliwy sposób. Do tego dokładam jeszcze rekord świata na slalomie koniczynka, jest pięknie.
Polska reprezentacja osiągnęła największy sukces jak do tej pory.
Piotr i Dominik Dudek w PL2 genialnie spisywali się przez całe zawody ich loty nawigacyjne zadziwiły wielu z nas, praktycznie odnajdywali wszystkie obiekty ze zdjęć i nie popełniali błędów, za słaby silnik nie pozwalał ostro lecieć slalomów ale za to ekonomia wypadała bardzo dobrze. Zdobyli indywidualnie brązowy medal.
Do sukcesów zalicza się również rekordy świata na slalomach w PF1: Grzegorza Krzyżanowskiego i Emilii Plak jak również indywidualnie ich miejsca blisko podium Emilka czwarta, a Grzesiek piąty.
Z Czech wracamy bardzo szczęśliwi przywożąc sporo medali:
Klasa PF1 – ZESPOŁOWO BRĄZOWY MEDAL
Klasa PL1 – INDYWIDUALNIE ZŁOTO I MISTRZOSTWO ŚWIATA TOMASZ KUDASZEWICZ , ORAZ BRĄZ ZESPOLOWO CAŁA DRUŻYNA
Klasa PL2 – INDYWIDUALNIE BRĄZ PIOTR I DOMINIK DUDEK , ORAZ ZŁOTO CAŁA DRUŻYNA
Najpewniejszą i bezbłędną robotę wykonał nasz team lider Wojtek Domański, zresztą nie pierwszy raz GRATULACJE.
Gratuluję również dla trenera Adama Paski który potrafił stworzyć tak dobry zespół kadry narodowej polski.
Większość kadry lata na Dudkowych skrzydłach i jesteśmy zaszczyceni że praktycznie najlepszy producent skrzydeł na świecie dostosowuje konstrukcje pod nasze potrzeby i w konsultacji z nim możemy jeszcze bardziej podwyższać swoje umiejętności.
Dziękuję serwisowi z EC EXSTREME za pomoc i naprawianie naszych napędów- dobra robota!
Myślę że przed Polską kadrą jest jeszcze wiele do zdobycia potencjał mamy ogromny i należy wyeliminować kilka powtarzających się błędów co w konsekwencji przyniesie poprawę wyników a kilka osób zamiast ocierać się o podium po prostu na nim stanie, czego serdecznie życzę.
PF1:
1. Michel CARNET 2 GBR
2. Pavel BREZINA 8 CZE
3. Frantisek SALAVA 3 CZE
4. Emilia PLAK 26 POL
5. Grzegorz KRZYZANOWSKI 22 POL
18. Kamil MANKOWSKI 24 POL
20. Piotr TRZYNSKI 25 POL
35. Slawek TURCZEWSKI 23 POL
41. Miroslaw HOLOWNIA 27 POL
Zespołowo:
1.CZE
2.GBR
3.POL – BRĄZ
PL1:
1. Tomasz KUDASZEWICZ 102 POL – ZŁOTO
2. Petr MATOUSEK 104 CZE
3. Francisco GUERRA CUBERO 115 ESP
4. Alfonso REDONDO 108 ESP
5. Daniel CRESPO 101 ESP
6. Jens HICKEN 121 GER
7. Andrzej MALKUSZ 116 POL
8. Tomas KLAPER 111 CZE
9. Krzysztof ROMICKI 103 POL
10. Andrew SHEPHERD 107 GBR
19. Adam PASKA 109 POL
24. Maciej HORBOWSKI 117 POL
Zespołowo:
1.ESP
2.CZE
3.POL
PF2:
6. Ryszard ZYGADLO / Marta DENIS 307 POL
PL2:
1.Walter HOLZMULLER / Peter METZGER 209 AUT
2.Gunar BARTHEL / Rico HANIKA 205 GER
3.Piotr DUDEK / Dominik DUDEK 208 POL – BRĄZ
4.Jaroslaw BALCERZEWSKI / Piotr KACZYNSKI 206 POL
9. Piotr KRUPA / Agnieszka KRUPA 207 POL
Zespołowo:
1.POL – ZŁOTO
2.CZE
3.RUS
Po powrocie do domu chwila na relaks i świętowanie. Przede mną jeszcze w tym roku jedne zawody, Mistrzostwa Polski w Borsku. Jak zwykle nie może być spokojnie ponieważ czeka mnie kolejna zmiana klasy a konkretnie będę startowała w klasie PF1 czyli moja masa startowa będzie mniejsza a skrzydło zostaje takie same jak do wózka co wymaga kolejnych przyzwyczajeń. Dostaję nowiutki napęd EXEKSTREME „EC 18 s z silnikiem Easy 100 evo”
Na szczęście udaje mi się wylatać na nim sześć godzin- minimum na docieranie – i ruszam na MP.
